Wyłączona jest obsługa JavaScript.
Strona nie będzie w pełni funkcjonalna.

Auta

Fiat 125p 1500

Na początku była włoska technologia. Czyli FIAT 125p w kolorze sr...-buraczkowym. W tamtych czasach co prawda zaczynała się pojawiać większa liczba samochodów, ale przeciętnego zjadacza chleba nie było stać na cokolwiek więcej, niż na złom. Tato kupił, odremontował, pomalował na kość słoniową i jeździliśmy tym cudem techniki przez kilka lat. Techniki, niestety, zawodnej. Ciągle trzeba było coś przy nim dłubać. Przynajmniej na głowę się nie lało.

A teraz będzie zabawne wspomnienie :)
Podczas jednej z napraw układu paliwowego przeczyściłem gaźnik. Jeżeli ktoś pamięta, miał dwie gardziele (w tym naszym druga była otwierana jeszcze podciśnieniem). Jakoś tak wyszło, że niechcący zamieniłem dysze paliwa pierwszego i drugiego przelotu. Fiat zasuwał jak szalony! Asfalt się za nim zwijał. Niestety, szybko okazało się, że moc nie bierze się z zasysanego powietrza. Spalanie było na poziomie ponad 20 litrów na 100km. Ale jeżdziło się naprawdę fajnie :)

Jawa 350TS

Na jakiś czas przesiadłem się na motocykl. Czarrrrna jawa, to było to! Rozpędzała się dość długo, ale kiedy się rozbujała, jechała całkiem nieźle. Oczywiście, jak na technikę z tamtych zamierzchłych czasów.

Wyłożyłem się na niej chyba dwa razy. Na szczęście, za każdym razem jechałem powoli, więc konsekwencje były żadne. Poza wygiętą wywrotnicą, czy jak to się tam nazywało...
I ZAWSZE miałem problem z uruchomieniem zimnego silnika. Współczuję bratu, kilometrów za mną trochę zrobił.

Simson SR50

Następnie zdegradowałem się do skutera. Też fajny bziuk. Zdecydowanie cichszy od jawy. No, i mniej palił. Bardzo mało. Prawie na samym powietrzu jeździł. Aż dziwne, że dawał przy tym radę wieźć dwie osoby.

W zasadzie mój egzemplarz miał tylko jeden feler. Kiedyś był uderzony w koło (być może o krawężnik) i nie można było napompować go za mocno, żeby nie dostawało bicia. Dało się z tym żyć. Poza tym same plusy. Choćby ten, że ze względu na wielkość, mieścił się w piwnicy.

Zastawa 1100p

Po krótkiej przerwie w rozwoju motoryzacyjnym naszej rodziny, wróciliśmy do czterech kółek. Zastawka była miłym autem. Niedużo zużywała benzyny i miała bardzo elastyczny silnik. Na czwórce jechało się od 30 do 130km/h. Tylko kuferek miała mikroskopijny, ale za to tylne siedzenia można było złożyć.

Polonez 1500 MR87

Przyszedł czas na poważny samochód. Polonez, to już była prawdziwa fura! Okna w tylnych słupkach, nosek na przedzie...

Miał swoje wady, ale i przewagę nad fiatem. Niby to samo, jednak lepiej pracujące zawieszenie, oszczędniejszy silnik i drzwi, które z czasem nie opadały :)

Opel Astra 1,4 (pierwsza generacja)

Biały... lepiej nie mówić! Trzydrzwiowy... z tym można wytrzymać. Technologia już zupełnie inna niż poprzednie wozidła.

Generalnie był w porządku. Zazwyczaj zawoził mnie do celu, choć miał mankament w postaci "pocącej się" od wewnątrz kopułki aparatu zapłonowego. Dopóki sam nie odkryłem tego feleru, trochę go na holu pociągałem. Nawet serwis autoryzowany nie potrafił mi pomóc.

Mazda 323F 1,8

To był najlepszy samochód, jaki posiadałem! Miała niezbyt wielką moc, bo tylko 103KM, ale przy śmiesznej masie gnała jak szalona!
Siedzi się prawie na ulicy. I te otwierane oczka ;) Miała swój styl - kiedyś produkowało się samochody, a nie puszki do wożenia ludzi...

Przez jakiś czas autkiem tym jeździł mój brat. Kiedy go zwracał, powiedział mi tak: "Jedno mi się w tym aucie podoba. PRZYSPIESZENIE!!!"

Niestety, mazdy to rdzewiuchy. A moja się przecież pełnoletnia zrobiła.

Mazda 626 2,0 GF

Teraz siedzenie wożę też mazdą. Ta marka, to auta niezawodne. Lejesz paliwo i jedziesz. Nie obchodzą Cię wysokie koszty części, czy robocizny w warsztacie (to a propos programu "Będzie pan zadowolony" naturalnie).

A motorek ma też fajny. 136KM. Niejeden kolega przy wyprzedzaniu miał przeżycia podobne do moich:
przymierzam się, podjeżdżam do poprzedzającego auta bliżej i bliżej, a kiedy widzę miejsce z przodu, zapinam DWÓJKĘ i pedał w podłogę. A po chwili przychodzi zdziwienie "Co jest?! Zepsuł się?! Przestał się rozpędzać!". Wtedy rzut oka na zegary: przekroczyłem 110km/h. Odcinka zadziałała :)

Opracowanie: ©AG 2014 - 2019 Liczba gości online: 1. Ostatnia aktualizacja: 24.11.2017 r.